Pan z ulicy
Codziennie go mijam
Siedzi skulony
O nic nie prosi
nigdy nie patrzy w oczy
Siedzi pocierając
Z zimna dłonie
Gdy serce ktoś okaże
I położy obok jakiś podarek
Dziękuje speszony chowając
Bułkę w kieszeń porwanej
Marynarki
Codziennie go mijam
Siedzi skulony
O nic nie prosi
nigdy nie patrzy w oczy
Siedzi pocierając
Z zimna dłonie
Gdy serce ktoś okaże
I położy obok jakiś podarek
Dziękuje speszony chowając
Bułkę w kieszeń porwanej
Marynarki
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz