Przed lustrem zwykła twarz
Wpatruje się w odbicie
W myśli zgaduje kim jest
Lustro nicość pokazuje
Nie ubarwia nie koloryzuje
Wszystko szczerze ukazuje
Każdą zmarszczkę
Każdy gest
Nic w nim nie zatuszujesz
Radość
Smutek
To widać jak na dłoni
Nic tego przed lustrem
Nie osłoni
Choć nie pyta i nie mówi
Czyta to co widzi z twarzy
I czarno na białym
Wmaluje i nigdy nie
Oszukuje Twoja prawdę
Ci odtworzy
Niekiedy samotny niemą
Rozmowę z nim prowadzisz
Krzycząc niewerbalnie
Dyskutujesz ono milczy
Uparcie jak zaklęte
Twą uwagą pochłonięte