Pamiętam tą szklankę mleka
Kiedy wpadałam z podwórka zdyszana
Ty czule mnie wtedy głaskałaś
I mleczny napój podawałaś
Patrzyłaś na mnie z taką lubością
Jak opróżniam ją z zachłannością
Do dna wypijając i pośpiesznie na
Stół odstawiając żeby wrócić
Na podwórko i biegać do
Wieczornego mycia kiedy
Mama przez okno mnie
Stale krzyczała i wzrokiem
Po drzewach mnie szukała
Do Ciebie znosiła wszystkie
Bezdomne zwierzęta
Razem opatrywałyśmy ich łapy
Płacząc nad losem tłumaczyłaś
Że świat nie zawsze jest
Sprawiedliwy
Pamiętam te słowa
Pamiętam ciepły dotyk
Prowadzi mnie on przez
Życie i do dziś zachłannie
Piję mleko